Posty

Wyświetlam posty z etykietą O mnie

Surrealizm

Obraz
Z definicji surrealizm to coś odbiegającego od reguł logicznego myślenia i wszelkich norm moralnych, czy też estetycznych. Mój wyjazd za granicę wydaje się tylko jednym wielkim snem, pozbawionym rąk i nóg i wszelkich praw logiki. Ale mój powrót jest jeszcze bardziej surrealistyczny. Czuję się jakbym obudziła się po koszmarze i wpadła w jeszcze okropniejszy. Przyjechałam do domu. Powróciłam do ojczyzny. Wróciłam do rodziny. Powitałam swoją starą-nową rutynę. Wyciągnęłam wnioski. Przeanalizowałam dobre i złe strony wyjazdu. Przeanalizowałam dobre i złe strony powrotu. I doszłam do jednego, najważniejszego. I to jest moje. Tego mi nikt nie odbierze, ani ze mnie nie wyciągnie. Wyjechałam z wielu powodów. Osobistych i edukacyjnych. Było tego całkiem sporo jeśli mam być szczera. I jeśli mam być szczera, to do momentu wejścia do autobusu jadącego do Amsterdamu, nie wierzyłam samej sobie, że to zrobię. Że rzeczywiście odetnę się, wyjadę i całkowicie zostawię wszystko w tyle. Przez p...

#Zakątki Amsterdamu 15: Mumia

Obraz
Nie wiem, czy znajduję się w swoim najgorszym momencie życia, czy może zawsze byłam taka żałosna, ale faktem jest, że nie mam pojęcia co chcę robić w życiu. Wiem czego chcę od życia, ale to wcale nie ułatwia mi wyboru kariery zawodowej. Jednak nie zawsze tak było. Kiedyś dokładnie wiedziałam kim chcę zostać. Dokładnie wiedziałam jakie mam marzenia i nadzieje na przyszłość. Były totalnie pokręcone i pewnie nierealne, ale przynajmniej miałam jakieś marzenia. I ciekawe co je zniszczyło, nie? Jak myślicie? Kto potrafi zniszczyć doszczętnie dziecięce marzenia? Gdy miałam jakieś dwanaście lub jedenaście lat wiedziałam kim chcę zostać. Chciałam być taka jak Evy Carnahan O'Connell. Opcja B, czyli wydanie własnej książki, też zawsze gdzieś mi tam świtała, ale było to bardziej marzenie aniżeli plany mojej przyszłej kariery zawodowej. Jestem też prawie stuprocentowo pewna, że miałam jakieś przebłyski głupoty związanej z byciem nauczycielką, ale Evy była moim planem numer jeden. To na nią...

Nowe smaki

Obraz
Na co dzień jestem zwolenniczką kubka czarnej herbaty. Rano, w południe, czy wieczór, nie jest to istotne. I zazwyczaj, gdy mam wybór, piję herbatę z dwoma łyżeczkami cukru i plasterkiem cytryny. Najlepiej Lipton, chociaż wiele osób mówi mi, że to najgorszy syf jaki może być. Nie przejmuję się tym dopóki mam ten kubek parującego napoju pod ręką. Niektórzy nie potrafią przeżyć dnia bez czarnej kawy, czy nawet wyjść z domu rano bez naładowania baterii przez kofeinę. Moją kofeiną jest poranna herbata. Mogę nawet nie zjeść śniadania, ale wypić herbatę muszę.  Moją teorią jest, że to nawet nie smak gra tu pierwsze skrzypce, ale sam rytuał zaparzania herbaty. Rytuał, czy rutyna, nazwijcie to jak chcecie, ale całe moje życie złożone jest z takich, przez nikogo niezauważalnych, rutyn, które utrzymują mnie przy zdrowych zmysłach. Zazwyczaj.  Herbata jest dla mnie na tyle ważna, że zabrałam dwumiesięczny jej zapas z Polski. Nie zabrałam kawy, czy wódki, ale zabrałam herbatę. I do...

Powrót do korzeni

Obraz
Gouda to miasto serów i słodkich wafli, ale dla mnie jest miastem dobrych początków i wspomnień. Dwa weekendy temu, gdy przyjechałam w tym roku do Goudy po raz drugi, zastanawialiśmy się ile czasu minęło od mojej wymiany. I chyba zostało przy pięciu lub czterech latach. Nie pamiętam w którym roku to było, ale na pewno był to marzec lub kwiecień podczas mojej pierwszej klasy liceum. Więc... 4 lata. Chyba 4 lata. Przeszło jak z bicza strzelił, niepozorne i mimochodem. Zwiedzanie Goudy po raz wtóry było dziwnym uczuciem, slodko-gorzkim i melancholijnym, ale bardzo bardzo radosnym w tym samym czasie. Jest coś surealistycznego w tym, że mogłam być tam po raz kolejny. Chodzić tymi samymi ulicami, widzieć te same budynki i wspominać, to co minęło. Ratusz na środku rynku, gdzie wzięli ślub rodzice Olgi. Piękny kościół z kolorowymi witrażami, gdzie usłyszałam "skąd znasz te wszystkie historie?" (z Biblii Olga,  z Biblii). I ogród koło kościoła z rzeźbą tyłka psa, albo kota, d...