Posty

Wyświetlam posty z etykietą refleksyjnie

Niewypowiedziane

Obraz
Często piszę wiadomości, których nigdy nie wysyłam. I pewnie nie jestem w tym odosobniona. Pewnie istnieją miliony ludzi na świecie, którzy każdego dnia powstrzymują się od napisania czegoś, co mogłoby później odbić się rykoszetem i ich zranić. Często zaczynam pisać to, co aktualnie czuję i myślę. Piszę prawdę. Samą prawdę. I tylko prawdę. Szczerą, nagą i brzydką. Bez ozdobników. Czarno na białym. I często wylewam z siebie litry niewylanych wcześniej słów, które napełniły mnie po brzegi tak, że już nic więcej się we mnie nie zmieści. Więc przelewam wszystko na biały papier lub sztuczne, elektroniczne płótno.  Czasami strumienie nigdy niewypowiedzianych zdań i uczuć wylewają się ze mnie same, bez żadnych zahamowań. Płyną i żyją własnym rytmem. Czasami mam przemożną ochotę wysłać te wiadomości. Puścić je w eter. Niech eter zrobi z nimi cokolwiek mu się spodoba. Ja ich nie chcę. Ale... Zawsze je kończę. Zawsze stawiam kropkę za ostatnim słowem. Zamykam ostatnią myśl w...

Zrozumieć siebie, zrozumieć ciebie, zrozumieć NAS

Obraz
Jak zawsze, będzie nietypowo, bo zupełnie niechronologicznie. Od jakiegoś czasu nie mogłam się zabrać za pisanie, bo wszystko wydawało mi się bezsensu, także kontynuacja tego dziwnego tworu, jakim jest ten blog, ale skoro coś obiecałam, to po A muszę powiedzieć B, co właśnie teraz robię. Kiedyś tam, dawno temu, w którymś z postów, wspominałam o cudownym, niemal magicznym miejscu, jakim jest bacówka mojej rodziny w Gorcach. Ten mały drewniany domek, zaledwie z trzema pomieszczeniami, bez bieżącej wody, prądu, internetu, czy nawet toalety, ma dla mnie w sercu specjalne miejsce. Kojarzy mi się szczególnie z dzieciństwem: przygodami i zabawami na drzewach, polowaniami za rosnącymi w lesie grzybami, opowiadaniem strasznych historii, turlaniem się w pościeli z łagodnego wzgórza, ale jest też dla mnie swoistym miejscem odpoczynku, odprężenia się i zapomnienia o Bożym świecie. Za każdym razem, gdy tam wracam, czuję się najbardziej sobą, czuję się wolna i wyzwolona. Nic mnie nie ogranicza, c...

#Zakątki Amsterdamu 17: Świat z perspektywy obiektywu

Obraz
Mogłoby się wydawać, że Foam (Fotografiemuseum Amsterdam) i Huis Marseille będą tylko dwoma kolejnymi muzeami, które odhaczę na mojej mapie, i w zasadzie właśnie z takim nastawieniem pojechałam w te miejsca na rowerze, ale stwierdziłam, że trzeba dać im szansę, bo Liz (jedna z moich wykładowczyń) szczerze polecała mi szczególnie Foam, i w taki oto sposób moja wycieczka w świat fotografii przeobraziła się w pełne poruszenia i wzruszenia przeżycia. (Ale długie zdanie!) Nie od dziś mówię otwarcie, że nie zawsze sztuka do mnie dociera, że często jej nie rozumiem i nie potrafię docenić. I mówię tu o sztuce w ogóle. A przez minione pół roku odwiedziłam wiele muzeów sztuki, kilka całkiem dobrych, kilka mniej udanych, więc chyba zaczęłam doceniać ją trochę bardziej. Tyle że w żadnym z tych muzeów nie poczułam choć cienia tych emocji, które poczułam oglądając zdjęcia w Huis Marseille. Nie wiem, co jest takiego w zdjęciach, co odróżnia je od obrazów, rzeźb, poezji, filmów... Może to prawda?...