Posty

Wyświetlam posty z etykietą Adridondack Mountains

Shoe Box Falls

Obraz
Wyobraźcie sobie najlepsze kąpielisko na świecie. Skały, wąwozy, małe wodospady, góry wokół i małe jeziorka powstałe w miejscach, gdzie woda naturalnie zatrzymywana jest przez wielkie głazy. Wyobraźcie sobie, że temperatura powietrza osiąga nawet 35 stopni Celsjusza, a powietrze do 90% wilgotności. I teraz wyobraźcie sobie, że stoicie na - nie tak wysokiej - skale i skaczecie do lodowato przyjemnej wody. Najwyższe emocje osiągacie, gdy stoicie już na skale i patrzycie w dół, na taflę wody. Z dołu, długość skoku nie wydawała się taka przerażająca. Ale skaczecie i z głośnym pluskiem  uderzacie o powierzchnię wody, zanurzając się całkowicie. Przez sekundę świat wydaje się nie istnieć. A uczucie wody wokół jest niesamowite. Przez jedną sekundę, wydaje się, że się udusicie, woda wdziera się do waszego nosa, uszu, ust i wtedy zaczynają pracować ręce i nogi. Wynurzacie się, a pierwszy niezdarny oddech jest najlepszym jaki kiedykolwiek zabraliście. Shoe Box Fall niedaleko Keene Va...

South Boquet

Obraz
Gdy Megan powiedziała mi, że będzie prowadzić wycieczkę po południu, w pięć minut przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Czego nie wiedziałam, to tego, że wycieczka trwała jakieś 2 godziny, z czego 40 minut zajęło nam wejście na "górę" - a raczej wzgórek, górkę, góreczkę, wzgórze - a 20 minut zejście. Większość czasu pochłonęła jazda vanem do szlaku. Gdybym nie szła z grupą dzieci, prawdopodobnie mogłabym wejść i zejść na South Boquet w 40 minut, i to spokojnych tempem bez pośpiechu. No ale przecież darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, więc nie mam co narzekać, bo było przyjemnie - gdyby odjąć nieprzerwaną paplaninę dzieciaków - a widoki nie najgorsze. Widok na jezioro Champlain.

Wschód słońca na Pinnacle

Obraz
(Powiem tylko, że już raz pisałam tego posta, ale nasz najlepszy na świecie internet niczego nie zapisał... więc...) Po raz pierwszy na Pinnacle (naszą campową górę, a raczej wzgórze, bo góra to dużo powiedziane) poszłam z Valerią - kucharka z męskiego campu - w drugim tygodniu pracy. Nie przemyślawszy całej wycieczki, zadowolona wyruszyłam z campu w mniej więcej godzinną wędrówkę. I oczywiście się zgubiłyśmy, i to w dodatku w pierwszych minutach wejścia na szlak. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że byłam przekonana, że Valeria zna trasę, bo już na niej była. Nie mam pojęcia jak to się stało, że zgubiłyśmy się na małym zalesionym wzgórzu, rzut beretem od campu, gdy jedna z nas była już wcześniej na tej górze i z mapą w ręku.  Na początku muszę zaznaczyć, że mapa nie była mapą tylko bardzo kiepskim szkicem sporządzonym przez Megan (odpowiedzialną za organizację pieszych wycieczek na naszym campie), dodatkowo zamiast patrzyć się na znaki, bez przerwy ro...

Poke-O-Moonshine

Obraz
Cześć i czołem! Skąd ja się tu wzięłam? Do dziś sama się zastanawiam. Poke-O-Moonshine - 2180 ft (to tylko 660 m.n.p.m.!) - łańcuch gór Adirondack, 1,5 mil w jedną stronę. To był mój pierwszy dzień wolny od pracy, której tak na prawdę jeszcze nie zaczęłam. Nikogo praktycznie nie znałam ze staffu campu i siedziałam sobie w pomieszczeniu socjalnym, ciesząc się chwilą spokoju. W końcu mogłam odpocząć po długiej podróży i całym szaleństwie związanym ze studiami. Gdy wyszłam z naszego socjalnego, które nazywane jest przez camperów "Gniazdem", spotkałam Megan (jedną z organizatorek, odpowiedzialną za wycieczki górskie), wracającą właśnie ze szlaku. Od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że zostałam na campie praktycznie sama, a chciałabym się gdzieś przejść. I tak wylądowałam sama na szlaku prowadzącym na urokliwą górę Poke-O-Moonshine. Gdy się wspinałam, zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę nigdy nie poszłam w góry sama, bo chyba nie za bardzo potrafię się tym cieszyć. Nie ...